Krzysztof Wiłkomirski

: Function ereg() is deprecated in /var/www/clients/client3/web5/web/modules/paging/paging.module on line 106.

Krzysztof Wiłkomirski„Zaczynałem judo w klubie AZS Uniwersytet Warszawski, gdzie w zasadzie prawie od samego początku, aż do dnia dzisiejszego, moim trenerem był Sławomir Pacholak. Na trening judo przyprowadził mnie mój tata, pracownik naukowy UW, który również trenował judo. Chyba bardzo mu zależało, żebym trenował tę dyscyplinę sportu, bo przywoził mnie na każdy trening i nawet ze mną ćwiczył albo siedział przez cały trening i przyglądał się, jak trenuję. Sukcesy, jeszcze w kategorii dzieci przyszły dość szybko, a wraz z nimi wzrastała moja  motywacja do uprawiania judo. Po czterech latach zdobyłem już wicemistrzostwo Polski młodzików, będąc jeszcze w niższej kategorii wiekowej.
Rzeczywiste sukcesy w seniorach przyszły całkiem niespodziewanie. Na mistrzostwa świata do Monachium miał jechać Rafał Kozielewski, ale odniósł kontuzję i pojechałem ja. Nie znałem wówczas swoich utytułowanych przeciwników w seniorach, ani oni mnie. Z pięciu walk trzy wygrałem przed czasem, jedną na punkty, a jedną przegrałem w półfinale z mistrzem świata Makarovem, który wszystkie pojedynki wygrał przed czasem. Trzy miesiące później na zgrupowaniu w Zakopanem odniosłem poważną kontuzję stawu kolanowego. Zerwane zostało więzadło krzyżowe i piszczelowe, uszkodzona łąkotka i rozerwana torebka stawowa. Po operacji nastąpiła bardzo długa rehabilitacja, po której okazało się, że operowane kolano nie jest już tak mocne i elastyczne, jak było przed operacją. Długo wracałem do formy i dopiero w 2003 r. zdobyłem brązowy medal w Mistrzostwach Europy w Düsseldorfie. W tym samym roku zdobyłem w Warszawie Puchar Świata, a wcześniej mistrzostwo Polski. Rok olimpijski zaczął się bardzo dobrze, ponieważ jako pierwszy Polak wygrałem bardzo trudny Puchar w Tbilisi. Ze względu na bliskość mistrzostw Europy i igrzysk olimpijskich "odpuściłem" sobie ME, żeby dobrze przygotować się do Aten. Wydawało mi się, że jestem świetnie przygotowany na turniej olimpijski. Pierwszą walkę wygrałem, bez trudu pokonując Australijczyka, Colleta. Natomiast drugiej, z Brazylijczykiem, Guiheiro, pomimo że prowadziłem, nie wytrzymałem kondycyjnie i przegrałem, odpadając z turnieju. Po Atenach jeszcze raz musiałem poddać się operacji, bo więzadło krzyżowe nie wytrzymało. Ponownie ciężka i długa, bo roczna, rehabilitacja, po której z trudem dochodziłem do formy. W tym roku ponownie odniosłem kontuzję, która wyeliminowała mnie z udziału w mistrzostwach Europy. Od czerwca bieżącego roku współpracuję z prof. Michałem Gabrysiem, fizjologiem, i mam nadzieję dobrze przygotować się do Pekinu. Mistrzostwa Świata w Rio de Janeiro w br. też były dla mnie nieudane, a ocena mojej walki przez sędziów – kontrowersyjna. Ale we wrześniu br. w Pucharze Świata zająłem trzecie miejsce, a w Super Pucharze byłem pierwszy. Pomimo kontuzji ośmiokrotnie zdobywałem mistrzostwo Polski i sądzę, że najbliższe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie powinny być dla mnie udane, byle zdrowie dopisało. Wracając do Igrzysk Olimpijskich w Atenach, to Robert Krawczyk, był tak przygotowany, że wydawało się, iż będzie bił się o złoto. W pierwszych trzech walkach dosłownie znokautował swoich przeciwników. W walce o finał, prowadząc do ostatnich sekund, obawiając się kary, zaatakował i, niestety, przegrał. Wszyscy przeżyliśmy jego porażkę bardzo ciężko. Piąte miejsce w IO to bardzo wysoko, ale on mierzył wyżej. W tym roku zdobył mistrzostwo Europy, nie walcząc tak błyskotliwie jak w Atenach. Taki jest sport. Ale trzeba być optymistą, bowiem z obecnym trenerem kadry MarianemTałajem pracuje się bardzo dobrze, tak jak poprzednio z Wiesławem Błachem. Atmosfera w zespole jest świetna i mam nadzieję, że na igrzyska w Pekinie powinno się zakwalifikować pięciu z nas i jeden, a może nawet dwa medale są w naszym zasięgu.


WIŁKOMIRSKI KRZYSZTOF
student zaoczny AWF Warszawa, kierunek wychowanie fizyczne, specjalność trenerska. Olimpijczyk z Aten (2004).
Urodził się 18 września 1980 roku w Warszawie. Mierzący 172 cm, i ważący 77 kg judoka klubu AZS Uniwersytet Warszawski występuje w kategorii wagowej do 73 kg. Trenerzy: w klubie Sławomir Pacholak, w kadrze Wiesław Błach [aktualnie Marian Tałaj]. Jest studentem zaoczny AWF Warszawa, kierunek wychowanie fizyczne, specjalność trenerska. Żonaty (Dorota), [syn (Franciszek)]
Jego ojciec chciał być sportowcem (uprawiał amatorsko lekkoatletykę i szermierkę, a na studiach judo), ale - za namową mamy - postawił na naukę i dziś jest profesorem biologii na Uniwersytecie Warszawskim. Niezrealizowane marzenia taty realizuje syn. - W 1991 roku tata zapisał mnie do sekcji judo uniwersytetu i tak to się zaczęło - wspomina warszawski judoka.
Krzysztof Wiłkomirski wcześniej krótko próbował swoich sił w pływaniu i tenisie. - Tata widział, że nigdy nie będę... duży, dlatego wybrał mi dyscyplinę, w której są kategorie wagowe - dodaje olimpijczyk. Jego ojciec woził go na treningi, jeździł na zawody, potem musiał się skoncentrować na swojej pracy, ale cały czas jest wiernym kibicem syna. Mama, emerytowana już nauczycielka języka polskiego, patrzy na to wszystko chłodniejszym okiem. - Bardzo przeżywa moje starty, denerwuje się, ale nie okazuje tego - podkreśla judoka. Kibicuje mu też siostra Joanna, absolwentka biologii na UW, i oczywiście żona Dorota.

Największe sukcesy: brązowy medalista akademickich MŚ - Malaga 2000, brąz MŚ seniorów - 2001 Monachium i brąz ME seniorów - 2003 Hamburg; mistrz Polski 2000-2003 i małe open (do 75 kg) 2001.

*Ateny 2004: judo, kat. do 73 kg mężczyzn - pokonał w I rundzie Andrewa Colletta (Australia) przez ippon, ale w II rundzie przegrał z Leandro Guilheiro (Brazylia) i odpadł z rywalizacji.

Zródło POLSKI PORTAL OLIMPIJSKI PKOl http://www.olimpijski.pl/index.shtml