Ryszard Zieniawa

: Function ereg() is deprecated in /var/www/clients/client3/web5/web/modules/paging/paging.module on line 106.

„Do Igrzysk Olimpijskich Moskwie blisko ze sobą współpracowaliśmy: trener kadry Waldemar Sikorski, Czesław Łaksa, Stanisław Siewior i ja. Gdy po Moskwie zostałem trenerem kadry, zaprosiłem do współpracy lekarza Leszka Musura, bardzo dociekliwego człowieka, który dysponował aparaturą monitorującą wydolność zawodników, Stanisława Kuźmickiego, prowadzącego badania antropologiczne i mgr Janusza Kolanowskiego zajmującego się pomiarami oporności skóry oraz mgr Nikodema Żukowskiego – psychologa. Pomagała mi też moja żona Teresa, specjalizująca się w biochemii. Przede wszystkim nawiązałem współpracę z Instytutem Sportu. Miałem szczęście, ponieważ przewodniczący GKKFiS Stefan Paszczyk wysłał Staszka Siewiora i mnie na miesięczny staż treningowy do Moskwy. Każdy taki wyjazd wzbogacał naszą wiedzę trenerską. Pojechał z nami również sekretarz generalny PKOl-u Tadeusz Breguła i jeszcze wtedy dr Irena Wojcieszak, dzięki której po powrocie udało mi się wejść z badaniami kadry do Instytutu Sportu. Zaczęło się od badań fizjologicznych, następnie endokrynologicznych z dr Lucyną Markowską i biomechanicznych prowadzonych przez inż. Annę Dąbrowską, która wspólnie ze mną opracowała standardowy test siły dla judo. Staszek Siewior «przywiózł» z Moskwy metodę pomiaru obciążeń treningowych Andrejewa, opartą o pomiar tętna. Nie spotkała się ona ze zbyt przychylnym przyjęciem ze strony trenerów, dopóki Amerykanie nie skonstruowali, z pomocą Finów, «sportesterów». Ja uważałem, że jest to bardzo pomocne narzędzie w pracy trenera i dobry wskaźnik pracy wykonanej przez zawodnika. Po czterech latach stosowania tej metody, która przynosiła dobre rezultaty, poproszono mnie, abym opisał swoje doświadczenia w tym zakresie. Niegdyś duże wrażenie zrobiło na mnie spotkanie z kierownikiem Zespołu Metodycznego Ziobrzyńskim, który przywiózł z NRD i przekazał trenerom «tajne» materiały dotyczące programowania, oceny i kontroli procesu treningowego. Były to bardzo rewolucyjne informacje, których wszyscy wysłuchali, ale nie wszyscy z nich skorzystali. My też kontaktowaliśmy się z NRD-owcami i podpatrywaliśmy ich sposoby przygotowań. Ja sprowadzałem różne materiały o metodach treningowych z Japonii. Przetłumaczyliśmy m.in. «Trening judo» Kawamury. Do początku roku 1984 ważyły się losy Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles, a raczej udziału w nich krajów Demokracji Ludowej. W końcu nasz obóz zbojkotował igrzyska i w ich miejsce zorganizowano Turniej Przyjaźni w Warszawie. Wyniki, jakie osiągnęliśmy w tej imprezie, przeszły oczekiwania naszych władz sportowych. Reprezentacja judo uplasowała się na drugim miejscu z dwoma złotymi medalami: Zbyszka Bielawskiego i Andrzeja Dziemianiuka oraz pięcioma brązowymi: Wojciecha Reszki, Krzysztofa Kurczyny, Andrzeja Sądeja, Wiesława Błacha i Krzysztofa Szabata.” „Te bardzo dobre wyniki utwierdziły mnie w przekonaniu, że przyjęliśmy prawidłową strategię i dalsze przygotowania powinny być kontynuacją przyjętego programu. Potwierdziły to wyniki kolejnych Mistrzostw Europy w 1985 r. w Hamar, gdzie Waldemar Legień zdobył srebrny medal, a Andrzej Basik brązowy. Również z Mistrzostw Świata w Seulu Wiesław Blach przyjechał z brązowym krążkiem. Rok później, w Mistrzostwach Europy w Belgradzie zdobyliśmy cztery brązowe medale, które wywalczyli: Pawłowski, Błach, Legień i Kolanowski. Nadszedł rok przedolimpijski. W Mistrzostwach Europy w Paryżu Wiesław Błach zdobył złoty medal, Andrzej Basik i Andrzej Sądej – brązowe. Zamiast euforii coś jednak zaczęło zgrzytać w dobrze naoliwionych kołach. Przed Mistrzostwami Świata w Essen dowiedziałem się od zawodnika Marka Rybickiego, że w «Trybunie Ludu» napisano o buncie zawodników w kadrze judo. Na zgrupowanie przylecieli przedstawiciele resortu. Wyjaśniłem, że nie mam żadnych kłopotów. Podejrzewałem, że chodzi o zmianę na stanowisku trenera olimpijskiego. Kierownik wyszkolenia wybierał się do Kuwejtu, a może na igrzyska do Seulu. Mimo to pojechaliśmy na mistrzostwa świata, gdzie Janusz Pawłowski i Waldemar Legień zdobyli brązowe medale. Problem został rozwiązany. Kierownik wyszkolenia Związku wyjechał do Kuwejtu, gdzie objął stanowisko trenera kadry. Przed igrzyskami w Seulu pojawił się kłopot: Pawłowski i Legień stracili formę. Badania wykazały u obydwóch zawodników niski poziom żelaza. Zaaplikowałem im specjalny trening wysokościowy w Zakopanem. Biegali na Czerwone Wierchy, a poziom żelaza był dalej niski. Lekarz kadry Wiesław Tomaszewski zdecydował się na bardziej drastyczną interwencję: podał żelazo w zastrzykach. Poskutkowało. Forma zaczęła zwyżkować. Pojechaliśmy do Seulu. Mieliśmy doświadczenie aklimatyzacyjne z wcześniejszych wyjazdów na Daleki Wschód. Na miejscu uzgodniliśmy z gospodarzami, że będziemy trenować po południu, bo startujemy też po południu. Nasi sąsiedzi z NRD trenowali rano. Coś mi się nie zgadzało. Czyżby byli niezorientowani w rozkładzie godzin turnieju? Rosjanie też eksperymentowali. Mistrza świata Jurija Sokołowa trzech trenerów ze stoperami poganiało do intensywnego treningu. Pierwsza walka i Jurij przegrał z Francuzem Bruno Carabetta – nie przypadkiem, lecz przez dwa waza-ari. Przyszedł do naszej szatni i płakał. Pawłowski walczy o finał z mistrzem świata Japończykiem Yamamoto. Rzucił go na seoi-nage na 10 pkt i już był w finale. Do finału dostał się również Legień. Pierwszy o złoto walczył Pawłowski z Koreańczykiem. Koreańczyk nic nie robił, tylko blokował. Wiedział, że ma za sobą skandującą publiczność i przychylność sędziów. Januszowi nie udało się zyskać przewagi punktowej. Walka remisowa, więc wygrał Koreańczyk. Zdobyliśmy srebrny medal. Za chwilę na matę wyszedł Waldek. Walka nie trwała długo. Wygra ł przed czasem z Niemcem Wienneke. Jest złoto. Jacek Beutler w wadze do 95 kg walczył również bardzo dobrze, przegrał dopiero w czwartej rundzie z Meilingiem z RFN i w repasażach z utytułowanym Van de Walle z Belgii. Ostatecznie zajął piąte miejsce. Bogusia Olechnowicz zdobyła brązowy medal, który jeszcze w tych igrzyskach nie liczył się do punktacji, bo judo kobiece było na razie dyscypliną pokazową. Te igrzyska z pewnością przejdą do historii polskiego judo. Komplet medali i jedno piąte miejsce. W roku poolimpijskim w Mistrzostwach Europy w Helsinkach Rafał Kubacki zdobył złoty medal, a w mistrzostwach świata w tym samym roku był trzeci, razem z Waldemarem Legieniem. W 1990 r. znowu coś się popsuło w zespole. W «Trybunie Ludu» czytam wypowiedź autorstwa Marka Rzepkiewicza: «…że mu się należy prowadzenie kadry, jak psu zupa». Zawodnicy wystąpili o zmianę trenera kadry. Pojechaliśmy na ogólnopolskie zawody do Opola i tam Zarząd PZ Judo z prezesem Kazikiem Jaremczakiem zadecydował o zwolnieniu mnie ze stanowiska trenera kadry. W imieniu zarządu Związku prezes K. Jaremczak podziękował mi za pracę, wręczając dwa japońskie miecze. Zapytałem go, czy mam popełnić seppuku już, czy za chwilę. Trenerem kadry został po mnie nie Marek Rzepkiewicz, lecz Marek Adam.”