Wojciech Borowiak

: Function ereg() is deprecated in /var/www/clients/client3/web5/web/modules/paging/paging.module on line 106.

„Kiedy byłem na III roku specjalizacji w warszawskim AWF-ie, trener AZS-AWF Jan Ślawski zaproponował mi prowadzenie zajęć judo w szkole. Dwa lata później, w roku 1980, po zakończeniu studiów, zostałem zatrudniony na stałe w AZS-AWF i zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze. Dokonałem naboru około 120 chętnych do uprawiania judo, dzieląc ich na trzy grupy; po roku, w drodze naturalnej selekcji, pozostała jedna trzecia naprawdę zdolnych i dobrze zmotywowanych chłopców, o cechach fizycznych i psychicznych odpowiadających potrzebom naszej dyscypliny. Po następnych dwóch latach wyłoniło się kilku zdolnych juniorów, wśród których był również Paweł Nastula. Najlepszymi wynikami mógł się wówczas pochwalić Robert Bomba, który wygrał Turniej Juniorów Krajów Demokracji Ludowej. Był on najstarszy w tej grupie. Konkurowali z nim Witek Wasilewski i Daniel Swacik. Paweł zaczął trenować, mając 10 lat.. Moim zdaniem najzdolniejszym chłopcem w grupie był Adam Bańkowski, rówieśnik Pawła, który walcząc w Warszawskiej Olimpiadzie Młodzieży, już jako dziesięcioletni chłopak wygrywał z czternastolatkami, każdego roku zdobywając w WOM-ie medale. Na treningu Paweł nie był w stanie mu sprostać, ale na zawodach, w warunkach wysokiego stresu, to on okazywał się lepszym zawodnikiem. Ta cecha była bardzo charakterystyczna dla Pawła w całej jego karierze zawodniczej. Adam miał od początku sprecyzowane cele w życiu i po maturze rozpoczął studia na Politechnice, a następnie wyjechał do Austrii i tak skończyła się jego błyskotliwie rozpoczęta kariera w judo. Paweł fizycznie rozwijał się dobrze, aczkolwiek w okres dojrzewania wchodził dość późno. Już jako junior młodszy zmienił kategorię wagową na 83 kg, a rok później, jako junior, zdobył srebrny medal w Mistrzostwach Polski Juniorów. W następnym roku był już mistrzem Polski juniorów. Jego rozwój cech motorycznych i wydolności nie był jednak liniowy. Zgłosiłem chęć podwyższenia klasy trenerskiej i prof. Tadeusz Ulatowski zaproponował mi, abym opisał cykl przygotowań mojego złotego medalisty. Cykl ten odbiegał od modelowego cyklu prezentowanego w teorii treningu, co skonfundowało Ulatowskiego, a ja miałem trudności z wyjaśnieniem tego przy egzaminie. W związku z tym przez cały następny rok szczegółowo zapisywałem obciążenia treningowe, wyniki testów i walk «Nastka», aby utwierdzić się w przekonaniu, że nie ma jednej drogi do mistrzostwa sportowego. U Pawła nawet po zgrupowaniach 21-dniowych, nie następowa ł przyrost wyników w testach motorycznych. Być może zjawisko superkompensacji następowało później lub zmęczenie, wywołane dużym zaangażowaniem w treningi, trwało jeszcze po zakończeniu zgrupowania. Jego organizm tak reagował na obciążenia. Inną charakterystyczną cechą «Nastka» była umiejętność koncentracji i wyłączania się od zewnętrznych bodźców. Gdy siadaliśmy do pociągu na stacji Warszawa Centralna, to zanim dojechaliśmy do Zachodniej, Paweł spał już snem sprawiedliwego. Przysparzało mu to wiele kłopotów w szkole, gdzie bardzo często, słuchając nauczyciela, błądził gdzie indziej myślami. W związku z tym było nieco problemów z jego początkową edukacją, chociaż dzisiaj jest magistrem wychowania fizycznego. Były też w szkole zdarzenia bardzo dramatyczne. Pewnego dnia zostałem powiadomiony, że Pawła Nastulę wyrzucają ze szkoły za pobicie kolegi. Okazało się, że Paweł wstawił się za słabszym kolegą, poniewieranym przez znanego w szkole silnego, bezczelnego i aroganckiego syna wysokiego stopniem milicjanta, który w przeszłości niejednokrotnie «stawiał na baczność» dyrektora szkoły, gdy ten przekazywał mu uwagi nauczycieli o zachowaniu jego syna. Pawełek, zwykle nie biorący udziału w życiu społeczności szkoły, tym razem nie wytrzymał i, ku radości innych uczniów i przy cichej aprobacie nauczycieli, poturbował porządnie agresywnego chłopaka, którego ojciec natychmiast wysłał na obdukcję i afera gotowa. Po wielu interwencjach i rozmowach dano Pawłowi jeszcze jedną szansę, chociaż zachował się jak gentleman i bojownik w słusznej sprawie.«Nastek» jako junior znany był w warszawskich, a nawet wrocławskich dyskotekach, ale na szczęście, przy pomocy wielu ludzi dobrej woli, ustatkował się i swoje wielkie umiejętności i waleczność wykorzystał do osiągnięć sportowych.